USA szukają nowych baz wojskowych w Afryce. Niger wyrzucił Amerykanów, bo woli Rosję

Grzegorz Kuczyński
Grzegorz Kuczyński
Amerykańscy i ghanijscy żołnierze w czasie ćwiczeń Africa Lion 2023
Amerykańscy i ghanijscy żołnierze w czasie ćwiczeń Africa Lion 2023 AFRICOM
Utrata bazy dronów w Nigrze to poważny cios dla zdolności amerykańskiej armii do monitorowania i atakowania z powietrza coraz groźniejszych w Sahelu dżihadystów. To również porażka w starciu z Rosją, zdobywającą sojuszników w kolejnych krajach Afryki. USA muszą szukać alternatywy, baz w innych krajach Czarnego Lądu.

Spis treści

W kwietniu na lotnisku w Niamey wylądował pierwszy samolot z Rosji, z najemnikami i sprzętem wojskowym na pokładzie. Gdzie junta rządząca Nigrem umieściła jedną z grup przybyłych nowych sojuszników? W hangarze w bazie lotniczej, kilkaset metrów od baraków amerykańskich.

Wyrzucili US Army z Sahelu

Stany Zjednoczone intensywnie szukają lokalizacji nowych baz wojskowych w Afryce Zachodniej. Czas nagli, bo do 15 września ostatni żołnierze sił operacji specjalnych powinni opuścić bazę w Agadez w Nigrze. Air Base 201 to centrum operacji wojskowych dronów USA w Sahelu. W Nigrze stacjonowało ponad 1 tys. Amerykanów (część także w Air Base 101 w stolicy kraju, Niamey). Teraz USA tracą główny ośrodek wywiadu lotniczego i operacji antyterrorystycznych w Afryce Zachodniej. I to w czasie, gdy w Sahelu coraz śmielej poczynają sobie różne dżihadystyczne formacje zbrojne, na czele ze związaną z Al-Kaidą grupą JNIM (Jama'at Nasr al Islamwal Muslimin) i słabszą wciąż regionalną filią tzw. Państwa Islamskiego, czyli ISSP (Islamic State Sahel Province).

Wycofanie się USA z Nigru jest ostatnim z serii niepowodzeń strategii wojskowej Waszyngtonu w Afryce. W kwietniu reżim w Czadzie zażądał, aby amerykańscy doradcy ds. operacji specjalnych opuścili kraj, chodziło o 75 wojskowych. Decyzja ta została jednak zbagatelizowana przez Pentagon jako tymczasowe posunięcie przed majowymi wyborami prezydenckimi w tym afrykańskim kraju. Problem w tym, że ich zwycięzca, dotychczas przywódca junty, Mahamat Deby Itno prowadzi politykę coraz bardziej otwartą na współpracę (jak sąsiedzi) i nie jest wcale powiedziane, że Amerykanie tam wrócą. Póki co, jak powiedział Lanley, Stany Zjednoczone mają obecnie "kilku żołnierzy" w Czadzie w celu wsparcia wielonarodowych sił walczących z Boko Haram.

Ale przecież Langley i jego poprzednik, gen. Stephen Townsend, od dawna ostrzegali amerykańskich kongresmenów, że ingerencje Rosji w Afryce Północnej i Sahelu stanowią zagrożenie dla swobody dostępu amerykańskiego wojska do południowej flanki NATO i dla walki z islamskim terroryzmem.

Afrykański alarm w Pentagonie

Wygląda na to, że dopiero po dwóch porażkach, w Nigrze i Czadzie, Amerykanie poszli po rozum do głowy, jeśli mowa o Afryce. 24 czerwca najważniejszy amerykański wojskowy, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów generał CQ Brown wylądował w Botswanie, aby wziąć udział w konferencji z szefami sztabu armii 40 afrykańskich krajów. Najwyższy rangą amerykański wojskowy pojawił się w Afryce po raz pierwszy od 30 lat. Towarzyszył mu gen. Michael Langley, szef AFRICOM.

Obecność zarówno Langleya, jak i Browna (przy okazji głównego doradcy wojskowego Bidena) na dorocznej konferencji afrykańskich szefów obrony pokazuje, że Pentagon zrozumiał skalę problemu w Afryce. Szuka strategii odpowiedzi na agresywną ekspansję Rosji i Chin. Do tego dochodzi coraz większa aktywność Turcji, intrygi Zjednoczonych Emiratów Arabskich i ambicje Iranu. Wszyscy oni albo wypierają wpływy Zachodu, albo przynajmniej starają się wypełnić lukę po zmuszanych do wycofania się przez lokalne rządy Amerykanów czy Francuzów.

Jankesi nad Zatoką Gwinejską

„The Wall Street Journal” już w styczniu pisał, że Stany Zjednoczone rozpoczęły wstępne rozmowy na temat bazowania dronów w Beninie, Wybrzeżu Kości Słoniowej, a także w Ghanie, szukając alternatywy dla swoich baz w Nigrze. Waszyngton już wtedy spodziewał się, że rządząca od sierpnia 2023 roku nigerska junta poda mu przysłowiową czarną polewkę. Po kilku miesiącach wiadomo już, że z krótkiej listy kandydatów na gospodarzy baz US Army wypadła Ghana.

Pierwsze konkretne informacje pojawiły się na przełomie kwietnia i maja – wtedy gen. Michael Langley spotykał się z przywódcami cywilnymi i wojskowymi, w tym prezydentami i ministrami obrony, na Wybrzeżu Kości Słoniowej i w Beninie. 30 kwietnia Stany Zjednoczone dostarczyły rządowi Beninu nieśmiercionośny sprzęt wojskowy o wartości prawie 3 milionów dolarów w celu zapewnienia bezpieczeństwa granic.

Pomysł założenia bazy w Beninie, który pojawił się jeszcze przed kwietniową decyzją o opuszczeniu Nigru przez wojska amerykańskie, nie został publicznie wspomniany. Jednak dyskusje między Pentagonem a władzami Beninu są kontynuowane z zachowaniem najwyższej dyskrecji. Stany Zjednoczone nie chcą popełnić błędu, jaki popełniły z Nigerią. Za dużo mówiło się o rozmowach z tym krajem, co wywołało tam sprzeciw i w końcu sprawiło, że władze porzuciły temat bazy amerykańskiej.

Baza USA w Abidżanie?

Drugim, obok Beninu, celem starań wojskowej dyplomacji USA, jest Wybrzeże Kości Słoniowej. Prezydent Alassane Ouattara przyjął generała Langleya w Abidżanie 29 kwietnia. Wyraził zgodę na utworzenie bazy, pozostawiając jednocześnie szefowi sztabu armii Lassinie Doumbii określenie jej formatu. Porozumienie podobne do tego z Francją nie wchodzi w grę. Zamiast tego Wybrzeże Kości Słoniowej chce wzorować się na modelu stosowanym w Ghanie, gdzie Stany Zjednoczone podpisały w 2018 r. umowę o rozmieszczeniu oddziału swoich żołnierzy, dodając do tego znaczące finansowanie lokalnych sił zbrojnych.

Sygnałem, że Wybrzeże Kości Słoniowej jest mocnym kandydatem na gospodarza bazy wojskowej USA, były też duże ćwiczenia wojskowe zorganizowane przez AFRICOM w dniach 13-24 maja w Międzynarodowej Akademii Walki z Terroryzmem (AILCT) w Jacqueville, niedaleko Abidżanu, gromadząc ponad 1300 żołnierzy z kilku krajów na kontynencie.

Geografia głupcze!

Portal Jeune Africa napisał 17 czerwca, że według jego źródeł, AFRICOM już pracuje nad stworzeniem dwóch baz nad Zatoką Gwinejską: w Abidżanie (Wybrzeże Kości Słoniowej) i Beninie (Kotonu). Wszystko wskazuje, że właśnie to będą te dwie nowe bazy mające zastąpić – choć to niemożliwe w pełni – bazy w Nigrze. Dlaczego nie w pełni? Kwestia geografii.

Siły amerykańskie w Nigrze używały dronów MQ9 Reaper. Biorąc pod uwagę ich zasięg, nowe bazy nad Zatoką Gwinejską, znacznie na południe od nigerskiego Agadez, nie pozwolą monitorować sytuacji w Libii i większości Algierii. Jeśli zaś Amerykanom nie wypali ostatecznie baza w Beninie (wszak wciąż nie ma oficjalnego potwierdzenia), i pozostanie Wybrzeże Kości Słoniowej (leżące bardziej na zachód), to dodatkowo poza zasięgiem dronów będzie basen jeziora Czad w północno-wschodniej Nigerii, gdzie swój bastion ma Prowincja Zachodnioafrykańska Państwa Islamskiego (ISWAP).

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ślubowanie olimpijczyków - wywiad Przemysław Zamojski

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na strefaobrony.pl Strefa Obrony